Nareszcie przyszła wiosna, a zatem najwyższy czas, by zasłużenie odpocząć po męczącej zimie, naładować akumulatory i nabrać energii przed letnimi, szalonymi rodzinnymi przygodami. Naturalnie, można spakować dzieciaki, manatki (w dowolnej kolejności) i udać się do pierwszego lepszego spa oferującego też atrakcje dla dzieci, ale… czyż to nie wieje nieco nudą?!Wiosną, kiedy natura budzi się do życia, warto „rozruszać” także naszą rodzicielską kreatywność i zafundować małolatom niezapomniane przeżycie rodem z bajki…

iStock_000009342913Small

Dawno, dawno temu był(a) sobie książę/księżniczka/rycerz/mnich/białowłosy zabójca potworów… Którąkolwiek z wersji preferuje twoje dziecko, jego (i nie oszukujmy się, nie tylko jego) marzenia o staniu się częścią opowieści pełnych magii i bohaterstwa mogą się spełnić zaledwie za dotknięciem… rodzicielskiego portfela. Okazuje się bowiem, że w „ofercie” naszego kraju (zaraz obok braku emerytur itd.) możemy znaleźć kilka starych, nie tak znowu ponurych zamczysk będących jednocześnie hotelami, co umożliwi całej rodzinie  chwilowe przenosiny w czasie do fascynującego, tajemniczego średniowiecza (tyle, że bez towarzyszących tej epoce wrażeń zapachowych, epidemii i spaleń na stosie), dostarczy mnóstwo świetnej zabawy, a przy okazji, przy odrobinie szczęścia i dobrych chęci, przemyci do głów naszych pociech nieco walorów edukacyjnych.

Tego typu miejscówek w Polsce jest, o dziwo, niemało, a co za tym idzie, poszczególne placówki prześcigają się w wymyślaniu coraz to innych atrakcji, czy promocji. Dlatego też, bez względu na to, na który przybytek ostatecznie się zdecydujemy, nuda z pewnością nie zapuka do naszych drzwi… tj. wrót. Ducha przeszłości obudzą w nas rozliczne średniowieczne jarmarki, biesiady z tradycyjnym jadłem i strojami, inscenizacje bitew, nie mówiąc już samych stylowych i klimatycznych hotelowych wnętrzach. A chociaż wiekowe, z przebogatą historią sięgającą nawet XII stulecia, obiekty te świetnie wpasowują się również w nowoczesny styl życia oraz są w stanie zapewnić poziom komfortu, do jakiego my (i nawet wyprzedzające nas co najmniej o kilka epok dzieciaki) zostaliśmy przyzwyczajeni. Jeśli zatem ktoś nie odważy się np. dobyć miecza, dopóki nie sprawdzi na Wikipedii stopu jego stali bądź nie wygoogluje facebookowego profilu kowala, może (w zasadzie) spać spokojnie, wygląda bowiem na to, iż nikt w średniowieczu, bez względu na to, czy był groźnym krzyżakiem, zakapturzonym mnichem, czy eteryczną „białą damą”, nie mógł obyć się bez takiego ot choćby wi-fi, toteż większość prezentowanych tu obiektów takowe udogodnienie posiada, zaś niejacy cystersi z klasztoru w Sulejowie pozostawili po sobie nawet xboxa kinect (zapewne „pykali” wAssassin’s Creed” podczas wyśpiewywania łacińskich psalmów). We wszystkich zamkach nie brakuje także innego rodzaju współczesnych atrakcji balansujących i łagodzących skutki „szoku epokowego”; wśród tych błogosławieństw nowoczesności znajdziemy m.in. spa, siłownie, fitness, baseny, korty tenisowe, sale bilardowe, sale zabaw dla dzieci, wypożyczalnie sprzętu sportowego, mnóstwo outdoorowej przestrzeni i oczywiście wiele, wiele innych atrakcji sprzyjających aktywnemu (fizycznie i nie tylko) spędzaniu wolnego czasu z rodziną.

Gdzie zatem można wszystkie te dziwy na własne oczy ujrzeć?! Otóż, jak wspomnieliśmy, wybór jest naprawdę spory. Kierując się w stronę Krainy Wielkich Jezior natrafimy na XIV-wieczną siedzibę groźnych  rycerzy Zakonu Krzyżackiego, co dziś nosi dumnie (i 4-gwiazdkowo) nazwę Hotel Zamek Ryn, gdzie oprócz standardowych, zarówno historycznych, jak i nowoczesnych wygód i usług, czeka na nas więcej niespodzianek: możemy wybrać sobie nocleg w jednym z czterech zamkowych skrzydeł (Rycerskim, Komturskim, Więziennym lub Myśliwskim), rozkoszować się atmosferą winiarni po uprzednim odesłaniu młodocianych urwisów do Klubu Malucha (opcja wysłania do lochu i przykucia łańcuchami nie pojawia się co prawda na stronie internetowej, ale nic nie szkodzi zapytać na miejscu…), a co najważniejsze dla wszystkich miłośników fauny wszelakiej, hotel pozwala gościom, za cenę 50 zł na dobę, na zabranie ze sobą nawet domowego zwierzaka (choć pewnie w granicach zdrowego rozsądku – pies albo kot, lecz niekoniecznie taka np. anakonda).

Zamek Ryn

W Sulejowie natomiast odnajdziemy XII-wieczne opactwo, które to było we władaniu (wspomnianego już wyżej) Zakonu Cystersów, obecnie zaś znane jest jako Hotel Podklasztorze – notabene, miejsce kręcenia wielu znanych polskich filmów i seriali, jak chociażby „Potopu”, czy szeroko znanego młodzieży (szczególnie tej po 30tce) serialu „Janka”. Łaknący zacieśniania więzi z naturą mogą tu zawitać do Sulejowskiego Parku Krajobrazowego, reszta zaś,  niezainteresowana tak przyziemnymi sprawami jak drzewa i krzewy, ma w tym czasie szansę na spotkanie z… klasztornymi duchami.

Hotel Podklasztorze

 

Położony przy granicy z Czechami Zamek w Dzięgielowie roztoczy przed naszymi pociechami XV-wieczny czar… parku linowego, parku dinozaurów (i kilku innych parków), prehistorycznego oceanarium oraz ścieżki edukacyjnej na Czantorię; rodziców natomiast z pewnością ucieszą dość przystępne ceny za noclegi.

Zamek Dzięgielów

 

W odległości 145 km od Wrocławia stoi pochodzący z XIII wieku (przebudowany w XVI) Zamek Czocha pełniący niegdyś funkcję warowni. Lokalizacja obiektu sprzyja organizowaniu jednodniowych wycieczek, np. do Pragi, zaś po jego korytarzach błąka się dobrze wszystkim znana, poczciwa Biała Dama, która zresztą okazała się na tyle łaskawa, by czasowo udostępnić swoje włości filmowcom, co zaowocowało m.in. „Tajemnicą Twierdzy Szyfrów” i „Wiedźminem”. W tym (subiektywnym, a jakże) zestawieniu znalazło się też miejsce dla usytuowanego na Dolnym Śląsku Zamku Kliczków – budowli z XIII wieku, która obecnie szczyci się organizowaniem wielu niezrównanych atrakcji, w tym (dobra wiadomość dla zapalonych jeźdźców) obozów jeździeckich, a także spektakularnych obchodów Hubertusa.

Jak widać, poczucie się, choć przez chwilę, bohaterem baśni legend i rycerskich romansów wcale nie musi być trudne do osiągnięcia, toteż każda mała księżniczka może ułożyć się do snu w zamkowej komnacie, a każdy młody rycerz poćwiczyć pozycje bojowe na brukowanym dziedzińcu. Wspaniała zabawa połączona z solidną porcją aktywności fizycznej i cenną lekcją historii.

Uwaga! Rezerwacji można dokonywać NIE tylko za sprawą gołębi pocztowych…

 

DOMINIKA BORKOWSKA